ks. Artur Malina
Pozorne paradoksy
Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Warunek bycia uczniem Jezusa wydaje się być zaprzeczeniem fundamentalnych prawd i wymagań. Czy Bóg nie jest miłością, czy On sam nie dał nam czwartego przykazania? Warunek ten uderza w najszlachetniejsze ludzkie uczucia. Czy nie jest godna nagany obojętność wobec najbliższych, a tym bardziej, tym o wiele więcej, nie jest odrażająca nienawiść względem nich? Jak można nienawidzić siebie samego, równocześnie wypełniając drugie przykazanie miłości: Miłuj bliźniego jak siebie samego?
















