Aktualności

ks. Damazy Soja, Chrześcijanin świątynią Ojca, Syna i Ducha Świętego (J 14,15-24)

tekst książki

Spotkać się w Słowie codziennej Ewangelii

Ks. prof. Wojciech Pikor kojarzony jest zwykle z księgami prorockimi Starego Testamentu, jednakże od wielu lat zajmuje się również popularyzacją Biblii i to nie tylko w obszarze katechezy biblijnej. Gdy w marcu 2020 roku przyszła pierwsza fala epidemii koronawirusa, a wraz z nią pierwszy lockdown, ks. Pikor zaczął umieszczać na swoim Facebooku medytacje do codziennej Ewangelii pisane w kluczu narracyjnym, który ułatwia odnoszenie czytanej Ewangelii do naszego życia. Pierwszymi adresatami tych rozważań były osoby z grupy biblijnej, którą ks. Pikor prowadzi w parafii św. Józefa w Świeciu. Owocem tych trwających już półtora roku nietypowych „spotkań w Słowie” jest siedmiotomowa seria komentarzy do codziennej Ewangelii, z których ukazały się już dwa pierwsze woluminy: na okres Adwentu i Bożego Narodzenia (tom 1) oraz na pierwszych dziewięć tygodni okresu zwykłego (tom 4). W ramach poszczególnych tomów znajdziemy medytacje do Ewangelii pojawiających się w poszczególne niedziele (w cyklu trzyletnim), dni powszednie, uroczystości Pańskie oraz święta i wspomnienia świętych. Medytacje Spotkać się w Słowie, nad którymi patronat objęło Dzieło Biblijne im. Jana Pawła II, to doskonała pomoc w osobistej lekturze Ewangelii, wsparcie dla osób praktykujących codzienne lectio divina, jak również źródło inspiracji kaznodziejskich. Książki ukazały się w wydawnictwie Bernardinum. Poniżej można zapoznać się ze wstępami, spisami treści oraz fragmentami dwóch pierwszych tomów Spotkać się w Słowie.

 

Tom 1: Adwent i Boże Narodzenie

Spotka si w Sowie okadka1
Wstęp
Spis treści
Fragmenty książki

 

Tom 4: Okres zwykły, 1.-9. tydzień

Spotka si w Sowie okadka2
Wstęp
Spis treści
Fragmenty książki

Z ks. prof. Henrykiem Witczykiem, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, członkiem Papieskiej Komisji Biblijnej, przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich rozmawia Grzegorz Górny


Jest Ksiądz Profesor członkiem Papieskiej Komisji Biblijnej, która w zeszłym miesiącu opublikowała dokument „Czym jest człowiek? Przewodnik po antropologii biblijnej". Spotkał się on z licznymi omówieniami i komentarzami na całym świecie. Wiele mediów reprezentujących szerokie spektrum ideowe – od lewicowo-liberalnej „La Repubblica" po chrześcijańsko-konserwatywny LifeSiteNews – odebrało ów tekst jako nowe ujęcie problemu homoseksualizmu, relatywizujące dotychczasowe stanowisko Kościoła. Przy czym ci pierwsi przyjęli to z zadowoleniem, a drudzy z oburzeniem. Czy takie odczytanie dokumentu odpowiada zawartej w nim treści? Może najpierw zacznijmy jednak od wyjaśnienia, czym jest wspomniana publikacja Papieskiej Komisji Biblijnej?


Pisze o niej precyzyjnie kardynał Luis Ladaria Ferrer, przewodniczący Papieskiej Komisji Biblijnej i prefekt Kongregacji Nauki Wiary w otwierającej ją prezentacji: to „inicjatywa papieża Franciszka, który polecił Papieskiej Komisji Biblijnej opracować dokument na temat antropologii biblijnej, który winien być wiarygodną podstawą do dalszego rozwoju na polu filozofii i teologii, w duchu pełnej świadomości faktu, że Pismo Święte stanowi «najwyższą regułę wiary« (Dei Verbum, n. 21) i «duszę świętej teologii« (Dei Verbum, n. 24). Prezentowany dokument stanowi nowość, tak pod względem treści, jak i pod względem formy wykładu. Nie było bowiem dotychczas żadnego opracowania, które w organiczny sposób przedstawiałoby wszystkie główne elementy, które mają istotny wpływ na określenie tego, czym jest człowiek – w świetle Starego i Nowego Testamentu. Tematy, które najczęściej były rozwijane w oderwaniu jeden od drugiego, są tutaj zharmonizowane i tworzą koherentną całość”.


Sprowadzenie całego Dokumentu w wymienionych wyżej omówieniach prasowych do problemu homoseksualizmu jest po prostu nieodpowiedzialnym, infantylnym uproszczeniem, wręcz banalizacją, o ile nie świadomą manipulacją. Tematowi temu poświęconych jest 10 numerów wspomnianego dokumentu (185-195), zaś cały tekst ma ich 350. Składa się on z czterech rozdziałów powstałych w oparciu o tekst założycielski z Księgi Rodzaju (rozdziały 2-3): 1) Istota ludzka stworzona przez Boga (Rdz 2,2-7); 2) Istota ludzka w ogrodzie (Rdz 2,8-20); 3) Człowiek w rodzinie (Rdz 2,21-25); 4) Istota ludzka pod Prawem (Rdz 2,16-17, 3,1-24).


W zakończeniu Dokumentu czytelnik znajdzie przestrogę: „Współcześnie ludzie komunikują się między sobą za pomocą krótkich zdań, niemal sloganów, bez argumaentacji, bez wyławiania różnych odcieni znaczeniowych. Wielu karmi się takimi pigułkami”. Właśnie takie podejście do Dokumentu sprawia, że każdy może z niego „wyrwać” to, co mu się podoba, najczęściej przeinaczając wyrwane zdania albo dorabiając do nich własną interpretację, a równocześnie pomijając wyjaśnienia idące w odwrotnym kierunku. Pismo Święte zna figurę retoryczną zwaną paralelizmem antytetycznym (w Psalmach, księgach sapiencjalnych) albo świadomie zestawia dwa pozornie sprzeczne opisy czy wizje, np. stworzenie świata i człowieka przez słowo (Rdz 1) oraz stworzenie przez działanie rąk (Rdz 2). Już starożytni Izraelici wiedzieli, że nie należy ich ani przeciwstawiać, ani wykluczyć jednego na korzyść drugiego. Stary Testament ukazuje wiele prawd na wielu płaszczyznach i oczekuje ich syntezy, a nade wszystko dopełnienia w Nowym Testamencie.

 
Komisja informuje czytelnika, że „poszczególne rozdziały i ich części, a także pojedyncze paragrafy Dokumentu są jak drzwi, które prowadzą do tekstu biblijnego, złożonego, zróżnicowanego i pełnego aluzji, często brzmiącego jako coś odległego od naszego świata pojęć, jak swego rodzaju dysonans. Ale to właśnie tu mamy dostęp do Słowa Bożego, którego należy słuchać. Liczne cytaty z Pisma świętego obecne w prezentacji tematów nie są popisem erudycji, ani zwykłymi argumentami przemawiającymi za przedłożonymi sformułowaniami, ale stanowią pomoc dla osobistego zgłębiania tematu, są kolejnymi drzwiami, które prowadzą do kontemplacji pocieszającej prawdy o człowieku widzianym w świetle Bożego Objawienia”. W pełni tego objawienia w Chrystusie i Nowym Testamencie.


Jednak większość komentarzy dotyczących dokumentu zdominował wątek homoseksualizmu. Portal „Breviarium Ecclesiae Postconciliaris" zatytułował swój tekst „Papieska Komisja Biblijna rozpoczyna walkę o afirmację homoseksualizmu i związków jednopłciowych". Z kolei Tommaso Scandroglio na portalu La Nuova Bussola Quotidiana napisał, że „Czym jest człowiek?" to „pełna i systematyczna rewizja doktryny katolickiej na temat homoseksualizmu". Jednym z powodów do wydania takiej opinii było stwierdzenie, obecne także na łamach „La Repubblica", że niektórzy członkowie Papieskiej Komisji Biblijnej domagają się akceptacji dla homoseksualizmu i związków jednopłciowych na równi ze związkami heteroseksualnymi. Czy tak jest rzeczywiście?

 
Zainteresowanych odsyłam do mojej polemiki z tezami fundamentalistycznego „Breviarium Ecclesiae Postconciliaris" na portalu PCh24. W niniejszym wywiadzie szkoda czasu na zawarte tam świadome przeinaczenia i manipulacje. Natomiast rewelacje Tommasa Scandrogliego na portalu La Nuova Bussola Quotidiana sięgają w ogóle dna insynuacji i pomówień, opartych do tego nie na treści Dokumentu, ale na opinii dziennika „La Repubblica”, znanego ze swoich wyssanych z palca „donosów”. Szkoda, że nie podał on nazwisk tych członków Komisji, jeżeli „La Repubblica” z zadowoleniem przyjmuje ich poglądy, które – według niego – są „pełną i systematyczną rewizją doktryny katolickiej na temat homoseksualizmu”.


Doprawdy, w Dokumencie wnikliwie przeanalizowane zostały wszystkie teksty Starego i Nowego Testamentu, które mówią o homoseksualizmie. Punkty na temat homoseksualizmu znalazły się w rozdziale o rodzinie, ale w paragrafie pod znamiennym tytułem: Modalità trasgressive (wraz z kazirodztwem, cudzołóstwem, prostytucją). To bardzo ważny wskaźnik dla mądrego czytelnika, wolnego od uprzedzeń: homoseksualizm nie jest przez Papieską Komisję Biblijną prezentowany jako ideał więzi między istotami ludzkimi zamierzonej przez Stwórcę. Przeciwnie, jest relacją transgresywną w stosunku do modelu ustanowionego przez Boga i obdarzonego błogosławieństwem miłości i płodności.
 
 
Wspomniany przeze mnie Tommaso Scandroglio napisał jednak, że Papieska Komisja Biblijna relatywizuje zjawisko homoseksualizmu, cytując nawet odpowiednie fragmenty Dokumentu. To fragment jego wypowiedzi: „I pomimo faktu, że Bóg eksterminował całą populację Sodomy i Gomory, Papieskiej Komisji Biblijnej udaje się powiedzieć, że «nie znajdujemy w narracyjnych tradycjach biblijnych wskazówek dotyczących praktyk homoseksualnych ani jako zachowań potępianych, ani jako postaw tolerowanych lub mile widzianych« (n. 188). Dlatego, według Papieskiej Komisji Biblijnej, akty homoseksualne są potępiane w Biblii tylko wtedy, gdy wiążą się z postawami prześladowczymi wobec obcych, natomiast pozostałe zachowania homoseksualne, pozbawione cech ksenofobicznych, są moralnie neutralne w oczach Boga, nie są ani ganione, ani tolerowane, ani pochwalane. (...) Krótko mówiąc, celem Papieskiej Komisji Biblijnej w odniesieniu do kwestii homoseksualizmu i zachowań homoseksualnych wydaje się nie być ani potępienie, ani błogosławienie, lecz karygodne pozostawienie w strefie neutralnej.” Co Ksiądz Profesor sądzi o tym zarzucie?


Oparty jest on na niezrozumieniu wyrażenia „tradycje narracyjne”, zastosowanego po omówieniu tekstu z Księgi Sędziów, w którym w istocie jest mowa o mordzie seksualnym dokonanym na kobiecie. Tekst Rdz 19 należy do Prawa (Pięcioksiąg). A już w następnym zdaniu jest wyraźne wykluczenie tego, by przyjaźń między osobami tej samej płci (jak ta Jonatana i Dawida wysławiana w 2 Sm 1,26) w jakimkolwiek stopniu mogła być uznana za przesłankę przemawiającą za uznaniem homoseksualizmu w społeczności izraelskiej. Teksty narracyjne i prorockie o nich nie mówią. Mówią natomiast o nich najważniejsze z punktu widzenia ludu Przymierza teksty Księgi Kapłańskiej, będącej sercem Pięcioksięgu.


Zarzut, że Papieska Komisja Biblijna relatywizuje praktyki homoseksualne, ani ich nie gani, ani nie pochwala, a co gorsza, sama w sposób karygodny pozostawia je w strefie neutralnej, otóż ten zarzut postawiony w tekście Scandrogliego jest fałszywy. Dokument nie tylko przywołuje tekst z Księgi Kapłańskiej 18, 3-5.24-30, ale go analizuje i konkluduje, że praktyki te według wspomnianej Księgi są „nieakceptowalne”, co zapowiada „negatywną ich ocenę” w następnym numerze (n. 189), w którym szczegółowo są interpretowane teksty Kpł 18,22 i 20,13, zawierające prawo w tej materii. Relacje jednopłciowe (mężczyzn) zagrożone są karą śmierci, za którą oni sami odpowiadają i są jej winni. A praktyki te są nazwane bardzo mocnym określeniem „rzecz obrzydliwa” (tô‘ēbāh). Jest to termin przytoczony przez Dokument kilka razy, a związany z kultami pogańskimi (m. in. prostytucją sakralną, męską i żeńską) pojawiającymi się w Izraelu. Jest to termin określający je jako praktyki najmocniej irytujące i obrażające Boga Przymierza, jedynego Oblubieńca swej Oblubienicy – ludu Przymierza.


Co więcej, Komisja konstatuje, że prawo zakazujące pod karą śmierci aktów homoseksualnych jest umieszczone wśród zakazów kazirodztwa, (Kpł 18,6-18; 20,11-12.14.19-21) oraz innych dewiacji seksualnych, jak cudzołóstwo (Kpł 18,20; 20,10) i stosunki płciowe ze zwierzętami (Kpł 18,23; 20,15-16). I konkluzja: „nawet jeżeli nie wiemy, czy zdarzył się przypadek ukarania kogoś karą śmierci z tego powodu, to jest rzeczą oczywistą, że takie postępowanie jest uważane za bardzo surowo zakazane przez Prawo starotestamentowe” (n.189).

 
Jaka jest więc naprawdę moralna ocena aktów homoseksualnych w świetle dokumentu Papieskiej Komisji Biblijnej?
 

Podsumowując nauczanie Starego Testamentu w kwestii homoseksualizmu Dokument podkreśla surowość kary przewidzianej za akty homoseksualne (męskie). W stosownych prawach Księgi Kapłańskiej, które są bardzo lakoniczne – zauważa się – nie ma wprawdzie podanej bezpośrednio motywacji, dlaczego legislator jest przeciw, ani dlaczego ustanawia tak surową karę, ale jest coś nieskończenie ważniejszego: odniesienie do dzieła stworzenia.


Czytamy: „Możemy stwierdzić, że norma podana w Księdze Kapłańskiej ma na celu ochronę i promocję życia seksualnego otwartego na prokreację, zgodnie z przykazaniem Stwórcy danym istotom ludzkim (Rdz 1,28), troszcząc się naturalnie o to, aby takie akty seksualne były przeżywane wewnątrz ważnie zawartego małżeństwa” (n.190). Co więcej, przywołując jeszcze inne prawa broniące odmienności płciowej mężczyzny i kobiety (Kpł 18,19; 20,18; por. Ez 18,6) Dokument stwierdza: „Zawsze odnosząc się do Rdz 1,28 można także stwierdzić, że system „separacji” (rozdzielenia), a zatem różnorodności, ustanowiony przez działanie stwórcze Słowa Boga, znajduje swoje zwieńczenie w odmienności płciowej mężczyzny i kobiety (maschio e femmina); walor symboliczny tej odmienności jest negowany i zagrożony przez współżycie płciowe osób tej samej płci” (n.190).

 
Czy można jeszcze jaśniej opisać i ująć logicznie nauczanie Starego Testamentu, a zwłaszcza Księgi Kapłańskiej będącej sercem Pięcioksięgu na temat aktów i relacji homoseksualnych jako radykalnie sprzecznych z najbardziej podstawowym dziełem Boga – dziełem stworzenia?! A tym samym uznać je za ciężkie grzechy, ponieważ negują Jego stwórcze działanie i są jego poważnym zagrożeniem!

  
W większości omówień i recenzji dokumentu Papieskiej Komisji Biblijnej nie pojawia się informacja o wypowiedziach św. Pawła na temat homoseksualizmu. Czy rzeczywiście brakuje ich w tej publikacji?


Nie tylko, że ich nie brakuje, ale apostoł Paweł kilka razy zabiera głos w sprawie homoseksualizmu. Jego nauczanie zostało wnikliwie przeanalizowane w Dokumencie „Czym jest człowiek?”. Jak pisze Papieska Komisja Biblijna, zalicza on stosunki homoseksualne (męskie i żeńskie) do grzechów ciężkich i umieszcza na listach przestępstw, które wykluczają człowieka z Królestwa Bożego (1 Kor 6,9-10). Listy te są podobne do Dekalogu i innych starotestamentowych wykazów grzechów łamiących Przymierze z Bogiem (por. n. 191). Drugą listę grzechów (1 Tm 1,9.10) św. Paweł umieszcza w bardzo znaczącym kontekście, w którym mówi o filozofiach uwodzicielskich, będących przeciwieństwem „ewangelii chwały błogosławionego Boga” (1 Tm 1,11). Dla wierzących Kościoła apostolskiego stosunki homoseksualne są grzechem ciężkim, nawet jeżeli poza środowiskami chrześcijańskimi mogły istnieć inne opinie. Te ostatnie są dla św. Pawła fałszowaniem prawdy o Bogu Stwórcy, o stworzeniu i o Prawie Bożym (por. n. 192).


Najobszerniej ten argument św. Paweł przedstawia w Liście do Rzymian 1,18-32, gdzie denuncjuje homoseksualizm jako ciężki grzech przeciw najwyższej wartości świata judaizmu, czyli Prawu Bożemu (a co za tym idzie uznaje go za niesprawiedliwość – grec. adikia) oraz grzech przeciw Prawdzie, tak bardzo ważnej w świecie greckim, uznając go za głupotę (grec. moria) i fałsz (pseudos) – grzech będący owocem „zdeprawowanego rozumu” (adokimos nous) i teorii usprawiedliwiających zło.


Jako grzech przeciw Prawu i Prawdzie św. Paweł łączy praktyki homoseksualne (podobnie jak jest to w Rdz 19) z brakiem prawdziwego poznania źródła Prawa i Prawdy, czyli Boga, przez ludy, do których nie dotarło jeszcze światło Objawienia (Rz 1,9-32). Nie rozpoznając Stworzyciela oddawali cześć „obrazom i rzeźbom” ludzi i zwierząt (Rz 1,20-25). Nie zrozumieli istotnej różnicy, pomieszali rzeczywistości odmienne, stąd fałszywa religia (idolatria).


W Dokumencie czytamy: „Ten brak rozumu – według Pawła – ma swoje konsekwencje natury antropologicznej, przede wszystkim wypaczenia natury seksualnej (distorsioni sessuali)” (n. 193). Są one manifestacją „nieczystości” (akatharsia), rozumianych jako „bezczeszczenie własnych ciał”, a wszystko to objawia się w emblematyczny sposób w homoseksualnych praktykach żeńskich i męskich. Zamiana wiary w Boga prawdziwego w bałwochwalstwo ma skutek w postaci „zmiany w relacjach seksualnych, i z tego też powodu określone są one jako „przeciwne naturze” (Rz 1,26).


Co Papieska Komisja Biblijna rozumie pod pojęciem „przeciwne naturze”?


To wyjaśnia w Dokumencie w dalszych słowach: „Określenie to winno być rozumiane jako wskazanie na coś, co kontrastuje z rzeczywistością stworzoną, a mianowicie rzeczywistością ciał obdarzonych różnorodnymi cechami płciowymi (corpi sessuati, che hanno in loro stessi una differenza) i celowością, która nie jest rozpoznawana. Co więcej, tej różnorodności i tej celowości wpisanej w ciało mężczyzny i ciało kobiety nie okazuje się posłuszeństwa, gdy się praktykuje relacje seksualne z osobami tej samej płci” (n. 193).


Według Apostoła Pawła stosunki homoseksualne manifestują jedynie „pragnienia serca” (terminologia, która wskazuje na nieuporządkowane namiętności, gdzieindziej określone jako „żądze cielesne”; por. Ga 5,16-17; Ef 2,3). W istocie, wszystko to zostaje zakwalifikowane jako „bezecne namiętności” (Rz 1,26), „bezwstyd” (Rz 1,27) i „aberracja” (Rz 1,27).


W tak szeroki i głęboki sposób św. Paweł aktualizuje nauczanie Księgi Kapłańskiej, wprowadzając jedną ważną różnicę, polegającą na tym, że widzi w tych aktach przejaw głupoty, która sama w sobie jest rodzajem kary. Z tej racji czytamy w Dokumencie: „Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności (…) tak że na samych sobie ponoszą zapłatę należną za zboczenie” (Rz 1,26-27). Tak więc człowiek winien widzieć w życiu seksualnym, które nie uznaje «naturalnych« różnic symptom wypaczenia prawdy” (n.193).


W dalszej części swego wykładu na temat stosunków między osobami tej samej płci św. Paweł wyciąga wnioski natury społecznej. Brak poznania prawdziwego Boga, prowadzi w życiu społecznym do zachowań niszczących porządek i do przemocy. I dotyczy to wszystkich relacji interpersonalnych. W Rz 1,29-31 podaje całą ich listę, przez którą poznajemy, w jak ciężkiej sytuacji znajduje się świat widziany oczami apostoła oświeconego światłem Prawa i Ewangelii. Dochodzi nawet do zuchwałego odwrócenia do góry nogami najważniejszych wartości dobra i zła: „Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią” (Rz 1,32). Przyczyną główną tego odwrócenia jest kłamstwo dotyczące Boga Stworzyciela: ludzie ci chcą samych siebie uznawać za bogów (idąc za podszeptem Kusiciela z Rdz 3) i nazywać dobrem to, co jest wypaczeniem dzieła Stwórcy.

 
Najwięcej zamieszania wywołało chyba jednak podsumowujące wątek biblijnej Sodomy zdanie, że grzech mieszkańców miasta polegał na braku gościnności, wrogości i przemocy wobec nieznajomego. W tym ujęciu grzech sodomski nie jest już związany z homoseksualizmem, lecz raczej z ksenofobią. Czy taka interpretacja odpowiada rzeczywistym intencjom autorów dokumentu?
 

Taka interpretacja nie odpowiada nie tylko intencjom autorów, ale samemu tekstowi. Podsumowanie czytane w oderwaniu od obszernego tekstu, który streszcza, jest czytane jednostronnie. Tymczasem w tekście zasadniczym są podane dwa główne i splatające się faktory: wrogość wobec przybyszów i obcych, która manifestuje się w formie niosącej śmierć przemocy natury seksualnej, dążącej do upokarzającego podporządkowania ich sobie.


Inteligentna lektura podanych tekstów paralelnych winna skłonić czytelnika do odkrycia w Księdze Rodzaju zjawiska nietolerancji wobec przybyszów i obcych, którzy nie praktykują aktów seksualnych między osobami tej samej płci, bo są one sprzeczne z zamysłem Boga Stwórcy. Do takiej pogłębionej interpretacji skłania tekst Mdr 19,13-17, w których mowa o „głębokiej nienawiści do obcych”, którymi byli właśnie Żydzi, wyznawcy Jedynego Boga, Stworzyciela świata i człowieka, znienawidzeni i prześladowani głównie z racji tej swojej wiary i wynikającej z niej praktyki życia oraz modelu płodnego małżeństwa i licznej rodziny! W Księdze Wyjścia (rozdz. 1), który streszcza Księga Mądrości (19,13-15), czytamy: „A synowie Izraela rozradzali się, pomnażali, potężnieli i umacniali się coraz bardziej, tak że cały kraj się nimi napełnił. Lecz rządy w Egipcie objął nowy król, który nie znał Józefa. I rzekł do swego ludu: «Oto lud Izraelitów jest liczniejszy i potężniejszy od nas. Roztropnie przeciw niemu wystąpmy, ażeby się przestał rozmnażać«” (Wj 1,7-10).


Dobrze, że wyjaśniamy te kwestie, zwłaszcza w kontekście dominujących dziś interpretacji omawianego przez nas tekstu.  Prawdę mówiąc, ja sam po przeczytaniu licznych recenzji i omówień dokumentu Papieskiej Komisji Biblijnej wstawiłem na jego temat negatywny komentarz na portalu wPolityce. No cóż, przyznaję, że zostałem wprowadzony w błąd, nie chciałbym jednak dalej wprowadzać w błąd innych. Sprawa wywołuje jednak wiele emocji, zwłaszcza w obliczu rozlegających się w świecie katolickim głosów, iż należy zmienić nauczanie moralne Kościoła, przestać uznawać akty homoseksualne za grzeszne i zacząć błogosławić pary jednopłciowe w świątyniach. Jak się ma do tych postulatów treść dokumentu Papieskiej Komisji Biblijnej „Czym jest człowiek?"  

 
W Dokumencie prezentowane są najnowsze, naukowe badania tych tekstów Pisma Świętego, które mówią o człowieku, w zaznaczonych na początku odniesieniach: do swej tożsamości jako stworzenia Bożego, do świata, do małżeństwa i do Prawa Bożego. Kościół nie ma żadnej mocy, aby zmieniać nauczanie Pisma Świętego, a potem modyfikować swoje nauczanie. Mówi o tym w prezentacji kardynał Luis Ladaria Ferrer, powołując się na Sobór Watykański II. W świetle analiz tekstów biblijnych, ukazujących ideał małżeństwa i życia płciowego wewnątrz niego, Papieska Komisja Biblijna wnikliwie bada także te teksty, które mówią o zniekształceniach czy wręcz wykroczeniach względem tego ideału. W tekście oryginalnym Dokumentu (włoskim) nazwane są one mianem: modalità trasgressive (modele transgresywne). W świetle Pisma Świętego zaliczają się do nich: kazirodztwo, cudzołóstwo, prostytucja i homoseksualizm.

  
Papieska Komisja Biblijna w pełni świadoma jest swoich kompetencji i nie wkracza na pola właściwe nie tylko dla teologów i moralistów, ale także dla ludzi uprawiających inne dziedziny nauki. Przeciwnie, stwierdza, że „wkład, jaki wniosą nauki empiryczne (scienze umane), razem z naukową refleksją teologów i moralistów, będzie nieodzowny do tego, aby przedłożyć całościową wizję tej problematyki, która w Dokumencie została tylko naszkicowana. Ponadto wymagana będzie troska duszpasterska, zwłaszcza w odniesieniu do pojedynczych osób (singole persone), aby Kościół mógł dobrze wypełnić tę służbą dobru, którą winien podjąć w ramach swego posłannictwa do ludzi” (n. 195).


Trudno sobie jednak wyobrazić, aby biblijno-teologiczna refleksja, uwzględniająca także najnowsze wyniki badań empirycznych, mogła doprowadzić do zgody na błogosławienie par jednopłciowych w świątyniach. Byłoby ono radykalnie sprzeczne z działaniem Boga Stwórcy, który – owszem szczodrze błogosławi – ale parom heteroseksualnym, wzywając je wręcz do prokreacji i wydawania na świat licznego potomstwa: „Bóg im (mężczyźnie i kobiecie) błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię«” (Rdz 1,28). Bóg błogosławi temu, co niesie życie i mu sprzyja! Natomiast akty homoseksualne – według Księgi Kapłańskiej, będącej sercem Pięcioksięgu (to należy podkreślić, bo tak jest rozumiana także w judaizmie!) i poświęconej właśnie różnym czynnościom kultowym (święta, ofiary, konsekracje, błogosławieństwa) – ukazane są jako wyłączające ze wspólnoty kultowej i niosące śmierć, czyli coś, co z racji swej natury nie może być błogosławione przez Boga życia i Stwórcę. 


Jeszcze mocnej mówi o tym św. Paweł: „Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6,9-10). Błogosławieństwo, jak to objawia uczniom i rzeszom swoich słuchaczy sam Chrystus na górze błogosławieństw, wprowadza do królestwa Bożego (por. Mt 5,3-12).


Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Grzegorz Górny

W Piśmie Świętym Bóg mówi do człowieka, którego stworzył i miłuje – mówi PAP kierownik Katedry Biblijnej na KUL i przewodniczący Dzieła Biblijnego im. Jana Pawła II ks. prof. Henryk Witczyk z okazji obchodzonej po raz pierwszy Niedzieli Słowa Bożego, ustanowionej przez papieża Franciszka.


PAP: Czy Biblia może dać odpowiedź na pytania i problemy człowieka w XXI wieku?

Ks. prof. Henryk Witczyk: W Piśmie Św. Bóg mówi do człowieka, którego stworzył, którego przenika i miłuje! A Duch Święty, który natchnął autorów do spisania tej mowy, inspiruje, aby ona tak trafiała do rozumu człowieka, że będzie objawiać mu prawdę o nim samym i o świecie. Prorok Izajasz zapewnia: "Trawa usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki". Trwa, czyli mówi i działa!

PAP: Człowiek pyta prawie nieustannie, co jest dobre i szuka obiektywnych zasad, które dotyczą wszystkich, a jednocześnie jest głuchy na słowo Boże. Tak było w każdym pokoleniu, czy to my jesteśmy za mało wrażliwi na słowo Boże?

Ks. prof. Henryk Witczyk: Ono stawia także nam pytania, które wymagają rzetelnej i prawdziwej odpowiedzi. Co więcej, słowo Boże wzywa do życia według woli Boga, który nas miłuje. Ale do uszu człowieka dociera także głos Kusiciela: "Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa" (por. J 8,44). On wciska ludziom przez wieki swoje ideologie, a zarazem wątpliwości, co do mądrości i dobroci Boga.

PAP: Co zrobić, by Biblia była dla wierzących naprawdę Słowem Bożym, które nas zmienia?

Ks. prof. Henryk Witczyk: Przed czytaniem Pisma Świętego należy modlić się do Ducha Świętego, aby usłyszeć w nim głos Boga, który teraz zwraca się do mnie: jako miłujący i błogosławiący Ojciec. A może mówi jako Sędzia, który wie, że moje myśli, słowa i czyny są złe, niegodne człowieka. Papież Franciszek ustanawiając Niedzielę Słowa Bożego pisze, że ono także prowokuje do miłości i solidarności!

PAP: Kościół nie powinien upodobniać się do świata, bo wtedy przestałby być mu potrzebny, ale jednak powinien podążać za światem. Jak atrakcyjnie mówić o Biblii, jak ją – mówiąc współczesnym językiem – promować?

Ks. prof. Henryk Witczyk: Wprowadzać wypowiedzi Chrystusa, apostołów, proroków, psalmistów czy mędrców w nasze myślenie i mówienie o ważnych sprawach naszego życia rodzinnego, czy życie wspólnoty narodowej. Wiele razy poprawnie merytorycznie czynią to w swoich przemówieniach politycy. Jako biblista podziwiałem wręcz, i to kilka razy, takie autentyczne "myślenie słowami Ewangelii" w wypowiedziach premiera Mateusza Morawieckiego czy prezydenta Andrzeja Dudy. O tym marzył filozof Paul Ricoeur, gdy wzywał chrześcijan: "myśleć biblijnie!". Podobnie czynili to wielcy polscy pisarze!

PAP: Co zrobić, by jak najlepiej wykorzystać Niedzielę Słowa Bożego ustanowioną przez papieża Franciszka?

Ks. prof. Henryk Witczyk: W modlitwie dziękować Bogu za te słowa Pisma, które już nas poruszyły, zmotywowały do ważnych działań, objawiły powołanie życiowe, pocieszyły w smutku, cierpieniu czy żałobie. Sięgnąć do lectio divina na stronie Dzieła Biblijnego (www.biblista.pl). Postanowić zaangażować się w praktyczne inicjatywy IV Narodowego Czytania Pisma Świętego (26 kwietnia 2020) i całego Tygodnia Biblijnego (26.04 – 2.05.2020) w swojej parafii, diecezji czy w wymiarze ogólnopolskim. Byłoby idealnie dołączyć do kręgu biblijnego działającego w parafii (we wspólnocie mieszkaniowej) albo zabiegać wśród znajomych o utworzenie go. Łatwo zdobyć kwartalnik "Krąg Biblijny" lub publikację "Jutro niedziela" jako idealne przewodniki na takie spotkania ze Słowem Bożym! A dla szukających naukowej interpretacji Słowa Bożego w Internecie dostępne są najlepsze polskie czasopisma biblijne (Verbum Vitae i The Biblical Annals).

Rozmawiał Stanisław Karnacewicz (PAP)

Ten wywiad znajduje się na stronie:

https://www.dzieje.pl/dziedzictwo-kulturowe/ks-prof-h-witczyk-w-pismie-swietym-bog-mowi-do-czlowieka

 

Świat Epifanem Słowa